Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moje bajanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moje bajanie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 27 czerwca 2022

THERMOMIX CZYLI NOWA ERA GOTOWANIA

 No tak, zanudzałam to, początkowo przepisami codziennych posiłków, gotowanych w sposób tradycyjny. To jest przy pomocy noża, garnka, patelni kuchenki gazowej bądź elektryczne, piekarnika. Potem przeszłam na gotowanie  i przygotowywanie osiłków w Edomixsie, który bardziej służył mi do siekania, mieszania wyrabiania ciasta niż gotowania. Nie powiem kilka potraw zrobiłam używając funkcji parowania, uwarzyłam też kilka zup.

Teraz ,uwaga wjeżdża THERMOMIX, podobno gotujące cudo.A ponieważ ja lubie nowości i  jestem zawsze "do przodu", pojawiła się u mnie. Jeszcze w pudle ale od jutro, po istruktażu Pani Joli zaczynam gotowanie.

Ciekawa jestem, czym różni się od mojego Eldomixa.ZOBACZYMY, o czym pewnie tu coś napiszę, a czy jesteście zainteresowani przepisami i poleceniami potraw z TM?




poniedziałek, 3 stycznia 2022

 




Wczoraj 2 dnia nowego roku mieliśmy przez chwile, piękną ,wiosenną pogodę. Kije poszły w ruch i miałam  cudowny spacer , w słońcu. Mój las dookoła i cóż chcieć więcej. A mam nowe kijki, lżejsze, prezent od Mikołaja.😎

czwartek, 5 listopada 2020

JESIENNE KIJKOWANIE CD

 

Piękny, słoneczny dzień, jesienny ale i mój świąteczny, imieninowy.  Tak niektóre Elżbiety obchodzą swoje święto dziś.

Tak sobie pomyślałam, że zrobię taki cykl, może uda mi się pokazać mój las w różnych porach roku, a ściślej, te same miejsca w różnych porach roku.

Ta obietnica będzie nie mobilizowała do częstych spacerów, chociaż chyba jestem już nałogowcem i ciągnie mnie w las.






środa, 4 listopada 2020

JESIENNY SPACER

 








Podczas mojego dzisiejszego marszu "z kijami" zauroczyły mnie jesienne drzewa, w bliskim i dalszym planie. To już znikające tej jesieni widoki , ale zawsze, te złote liście polskiej jesieni, upiększają jesienny krajobraz.

piątek, 10 stycznia 2020

MOJE BAJANIE


Czy to już czas na podsumowania. Mam takie wrażenie bo ciągle o tym myślę, no może nie ciągle ale często. Wieczór, zapalona lampka, która rzuca światło na otwartą książkę i moją rękę. Codzienni widzę w tej mojej ręce, w jakimś szczególe, ułożeniu palców, zmarszczkach, wystającej kości, rękę moje Babci albo Mamy i myślę sobie to już ten wiek, to  już ta kobieta, którą pamiętam sprzed kilku lub kilkunastu lat. Jedno jest super, osiągnęłam to o czym marzyłam jak byłam młodsza- absolutny spokój. Myślę,że przez ostatnie dwadzieścia lat dojrzałam bardziej niż przez poprzednie 40ci, w końcu dostałam dwa w jednym - dziecko i męża, z akcentem na to pierwsze.  

wtorek, 4 września 2018

DIETA I RUCH

Pisałam już na FB, na mojej stronie Kuchnia Codzienna, że przechodzę na dietę bezmięsną. Nie  mam zamiaru być weganką, rezygnuje z mięsa, nie rezygnując z serów, które sama robię i bardzo lubię, jajek , nabiału. Mam właśnie za sobą pierwszy tydzień tej diety. Chyba mi służy, jestem lżejsza, mam więcej ochoty na życie, więcej energii i radości w sobie.
Ostatnio widziałam w sobie tylko starą kobietę, z dnia na dzień coraz gorzej wyglądającą i  nie przerażała mnie perspektywa starości, choroby.
Ponieważ nic i nikt nie jest w stanie zmienić  warunków w jakich żyję musiałam sięgnąć do własnych możliwości- więcej optymizmu, a w tym ma mi pomóc właśnie ta dieta i jeszcze coś.
Kilka lat temu, a może jeszcze wcześniej systematycznie chodziłam z kijami, czyli uprawiałam nordic walking.  Przez kilka lat chodziłam systematycznie, codziennie. Choroba mamy i jej obecność u mnie przerwały to, po prostu nie miałam już na to czasu i siły.
I ….wracam na trasę, już to robię, zaliczam kolejne wiejskie ścieżki mojej okolicy.
Wszyscy, którzy będziecie to czytać, trzymajcie za mnie kciuki, abym znów nie popadła w zwątpienie i nie myślała, że 60+ to koniec życia.




niedziela, 19 sierpnia 2018

RODZINNE ZDJĘCIE




Znalazłam to zdęcie w pamiątkach po mojej mamie i od kilku tygodni myślę, co mogę napisać, aby oddać moje wzruszenie.Patrzę na nie z ogromnym wzruszeniem, to jest moje dzieciństwo, moja rodzina, życie, które było moim udziałem przez około 20 lat. To jest ten czas , który najczęściej wspominamy z rozrzewnieniem, to są choinki na Boże Narodzenie, to są jajka na Wielkanoc, to są potrawy, które wspominamy, mówiąc -"Babcia to robiła najlepiej". A Babcia, moja najdroższa to ta Pani na środku zdjęcia w białej bluzce .A dookoła rodzina, w której spędzałam święta, imieniny, urodziny.Biegałam jako dziecko do ciocibabci, czyli siostry mojej babci. To w jej domu zrobiono to zdjęcie, a znajdował się on tuż obok naszego domu, balkon w balkon. Ciociababcia Suskiewiczowa siedzi tuż obok mojej babci, z jej prawej strony i dalej- jej mąż, synowa, siostra męża i moja Mama, na kolanach której siedzę JA.
Po drugie stronie jest mój brat i druga siostra męża ciocibabci. No i tu mam kłopot, bo nazwisk tych ludzi, siedzących po prawe stronie zdjęcia nie pamiętam. Byli to przyjaciele Państwa Suskiewiczów.
Zdjęcie, oceniając po wieku dzieci ,ma przeszło 60 lat i z osób które na nim są ,żyją tylko dwie.
Ot kolej życia.
Wzrusza mnie wszystko, ludzie, ale również stół, który zawsze stał w tym samym miejscu, a meble nie zmieniały się przez całe dziesięciolecia. W tle duże okna, są do dziś , choć dom jest niezamieszkały, a może właśnie dlatego ? Kwiaty w oknie i ściany pomalowany w modny w tym czasie deseń. Starannie zastawiony stół. Pamiętam, że była specjalna szczoteczka i zmiotka, przy pomocy których sprzątało się okruchy ze stołu.
Te wszystkie przyjęcia u Suskiewiczów, prawie zawsze takie same, podobne potrawy, ciasta. Jedne były smaczne  a inne, jak bigos, do dziś wspominam jako ciapę bez smaku.Ale zawsze były pyszne gruszki i śliwki w zalewie słodko-kwaśnej i sernik, makowiec.
Oj wspomnienia się cisną i przychodzą wciąż nowe. Może jak popatrzę dłużej na to zdjęcie dopiszę kilka nowych wspomnień.

poniedziałek, 14 maja 2018

MOJE BAJANIE

Właśnie wróciłam z ogrodu, Miałam pracowite przedpołudnie. Po kilku trudnych, upalnych dniach, kiedy to nie ma się siły pracować w ogrodzie, można było troszkę poporządkować i popielić grządki warzywne. Jet mało deszczu, więc i chwastów nie jest dużo. Obawiam się, że w tym roku uprawom nie zaszkodzi mróz czy chłodny maj ale susza. Słabo rośnie, brak wody.
Przyszłam do domu i przed zabraniem się do gotowania obiadu poczułam ochotę podzielenia się myślami, pogadania z kimś. Niestety nie mam z kim. Ten blog i strona na Facebooku , pośrednio moi czytelnicy to moi przyjaciele. Fajnie, że jesteście.
Wieczorem, kiedy to jest czas książki i czytania napiszę o przeczytanej i skończonej właśnie dziś w nocy książce  H.Wassmo  "Stulecie". Jestem nadal w literaturze norweskiej.

piątek, 8 grudnia 2017

CHOINKA

Już stoi i buduje atmosferę Świąt.

Jeszcze pod choinką pusto, mam nadzieje,że Mikołaj już prezenty szykuje  w postaci dobrych ciepłych słów od bliskich. 

niedziela, 3 września 2017

MOJE BAJANIE

Mamy początek jesieni. W kalendarzu jeszcze lato, ale dziś temperatura w okolicy 14 stopni, deszcz, mżawka, brzydko.
Powiem szczerze lubię takie niedzielne popołudnie i cieszę się, że zbliża się jesień i zima  i będę mogła ,tak jak dziś, zaszyć się w sypialni z książką, laptopem i muzyką w tle.
Dla mnie samotniczki i domatorki to idealny czas. Ludzi i spraw wystarcza mi na  kilku godzin dnia, po czym muszę mieć swój azyl. Szczęśliwie moja druga połówka, w tym względzie, jest podobna i często każde z nas realizuje swoje potrzeby izolacji bez sprzeciwu.
LUBIĘ I POTRAFIĘ BYĆ SAMA !!!!!

wtorek, 1 sierpnia 2017

MOJE BAJANIE

Zdecydowałam się rozszerzyć nieco charakter tego bloga, może uda mi się wzbogacić go o, może niecodzienne ale częstsze refleksje, podsumowania dnia lub wydarzeń. Nie wiem czy będzie to interesujące ale czuję potrzebę wygadania się. Moja druga połowa ,jak to chłop, nie chce słuchać babskiego gadania, a w ogóle jest mało rozmowny.
Zaliczyłam dziś potwornie ciężki dzień, głównie z powodu upału. Mamy w cieniu 37 stopni, słońce, żar się leje z nieba. Prognozy na następne  kilka dni nie przewidują zmian. BĘDZIE CIĘŻKO. Teraz jest wieczór, w sypialni gorąco, duszno o spaniu nie ma mowy. Latają cholerne muchy i kupa różnego robactwa pcha się z lasu do światła. Przykro mi ale łapka jest w częstym użyciu. Spróbuję trochę poczytać, może sen sam przyjdzie. Teraz, po raz któryś, przebijam się przez MISTRZA I  MAŁGORZATĘ. Efekt jest mizerny bo zasypiam. No dobrze pośpiewałam powstańcze piosenki, zalewając się łzami przy POWSTAŃCZEJ MODLITWIE.
 Ot taka jestem sentymentalna patriotka. Teraz poczytam, może sen przyjdzie do mojej skołotanej głowy.

ROCZNICA POWSTANIA WARSZAWSKIEGO

Jak wiecie wychowywałam się w komunizmie i wbrew opinii, dzisiejszego "lepszego sortu", mimo usilnych starań władz PRL mam w sercu pamięć o Powstaniu. Dawno temu kiedy byłam nastolatką na temat Powstania wiedzieliśmy, ale oczywiście nikt tak dostojnie nie obchodził rocznic.
Mamy wolną Polskę, a mamy ją  już 28 lat. Te  lata to lata mojej pracy dla tego kraju i boli mnie jak "ktoś" przekreśla nasz wkład  w rozwój wolnej już Ojczyzny .
Piszę o tym bo boli mnie, gdy przekreśla się wysiłek milionów Polaków, którzy po 89 roku, szczerze i z zaangażowaniem pracowali dla wolnej Polski i cieszyli się że Jest Wolna.
O tą wolność walczyli Powstańcy, myślę, że powinniśmy słuchać tych jeszcze żyjących. Ładnie wczoraj, podczas uroczystości prosili o szacunek, tolerancję dla wszystkich ludzi bez względu na rasę, wyznanie, poglądy.
Rozpisałam się, a miałam pisać o Powstaniu. Ogromne wrażenie zrobił na mnie dokument  Ewy Ewart, wyemitowana w niedzielę w TVN 24. prócz rozmów z Powstańcami, głos zabrali Niemcy, którzy zostali wysłani do walki z Powstańcami, a właściwie do mordowania ludności cywilnej, kobiet, dzieci. Ich wspomnienia są wstrząsające, gwałty na kobietach, później zabijanych, strzelanie do dzieci.
Wspominają również lotnicy aliantów, którzy dokonali zrzutu broni dla Warszawy. Jeszcze dziś po 73 latach wzruszenie nie pozwalało im mówić.
Mówimy o bohaterach, powstańcach. Trzeba sobie spróbować wyobrazić co Ci Ludzie i Warszawiacy przeżyli lub doświadczyli zanim spotkała ich śmierć. Spróbujmy postawić się na ich miejscu i docenić w jakich czas żyjemy, jak bardzo jesteśmy bezpieczni. Nie niszczmy tego.
A dziś ,jak każdego roku złóżmy hołd poległym.
Ja wieczorem znów będę śpiewać pieśni powstańcze, płacząc i uśmiechając jednocześnie.

niedziela, 28 maja 2017

PRZEMIJANIE

Taka wieś znika już z naszego krajobrazu. Tych budynków za chwile już nie będzie, powstaną domy-dworki albo jeszcze bardziej nie pasujące do wiejskiego krajobrazu domy zamieszkałe przez "ludzi z miasta". Wycinają drzewa, brzozy, sosny, klony i sadzą te swoje iglaki.











sobota, 27 maja 2017

HISTORIA JEDNEGO ZDJĘCIA

Był już bardzo  późny wieczór  gdy dostałam tego maila. Było w nim  zdjęcie. Bratanica pytała "co to za zdjęcie i jak znalazło się w Muzeum w Opocznie"

Ale od początku, rzecz ma dotyczyć zdjęcia, które poprzez Opoczno, Radom, Holandię i znów Polskę dotarło do mnie, jak powiedziała moja siostra "zdjęcie, które obiegło Europę". Zostało zrobione 2.06.1952 r. i przedstawia moją Ciocię ze swoim chrześniakiem, a moim bratem. W głębi widać istniejący do dziś Zamek Kazimierzowski w Opocznie, w którym obecnie  mieści się Muzeum. Autorem był prawdopodobnie mój tata.
Ciocia ma dziś 89 lat i cieszy się zupełnie dobrym zdrowiem i kondycją, a ten mały chłopczyk, który wtedy miał niecałe 3 lat, nie żyje od lat przeszło dwudziestu. Takie są losy ludzi i rodzin.
W  naszej rodzinie o familijną pamięć dba najstarsza z rodu- Ciocia Danusia, właśnie ta młoda kobieta z  fotografii. To Ona, gdy dowiedziała się o pomyśle opoczyńskiego Muzeum, zorganizowania wystawy o Mieszkańcach Powojennego  Opoczna ,wysłała zdjęcie. Mam nadzieje, że pozostanie ono w zbiorach Muzeum i znów kiedyś, ktoś będzie się zastanawiał, kto jest na tej fotografii.

wtorek, 4 kwietnia 2017

FIOŁKI



Ta kępka fiołków, która pojawiła się w moim ogrodzie, jak każdej wiosny znów przeniosła mnie w czasy moich nastu lat. To chyba taka przypadłość emerytów, że ciągle wracają do młodości, bywa,że mnie to już gniewa ale tak jest i już.
Każdej wiosny odbywałyśmy, tzn ja i moje koleżanki ale i chłopcy też, spacery nad rzekę, do parku
do Starostwa, do lasu Łąckiego.  Wszystko to się działo w Opocznie moim mieście rodzinnym
Rzeka to Wąglanka i Drzewiczka, Starostwo możecie zobaczyć na załączonym linku i las Łącki należał kiedyś do Państwa Łąckich, okolicznych ziemian.
Park Starostwa wiosną był filetowy od fiołków, przynosiliśmy malutkie bukieciki do domu.
Taka była młodość mojego pokolenia.

www.zamkilodzkie.pl/pliki/opoczno_dwor.htm

niedziela, 26 lutego 2017

MOJE NIEDZIELNE BAJANIE

Miałam pisać o rybie ale jakoś nie mam ochoty na przepisy.Zrobię to innym razem, choć rybka pod kruszonką była pyszna, zachęcam do poszukania jej na blogu.
Dziś mam inny nastrój. Po niedzielnej mszy wróciłam do domu zbudowana. Zawsze buduje mnie widok rodziny w kościele. Tak było tym razem. Przede mną, w ławce siedziało małżeństwo z trójką chłopców, w wieku tak od 6 do 14 lat. Najmniejszy szybko się znużył i spał na kolanach matki.
Przyszedł czas komunii, starsi chłopcy z ojcem poszli przed ołtarz, a po chwili ojciec wrócił, odebrał śpiącego chłopca z rąk żony, a ona poszłą przed ołtarz. Obserwowałam ich z radością,  takie zachowania, takie rodziny zawsze mnie podnoszą na duchu, wraca wiara w ludzkie dobro i w to,że są jeszcze rodziny kochające i szanujące się.

Przed chwilą oglądałm film Królowa chmur z Panią Szaflarską. Uwielbiam jej filmy w których jest już bardzo dojrzałą kobietą , po prostu staruszką. Bardzo przypomina mi moją Mamę, już ma takie stare oczy, niepokój w nich i smutek czasami. Myślę wtedy o mojej Mamie i Boże zawsze płaczę. Jak ja za nią tęsknię !!!!

piątek, 27 stycznia 2017

TAK JEST NIESTETY

Nadal to mój codzienny przyjaciel-inhalator. Niestety trochę pokasłuję, źle sypiam, a moje ciśnienie nie chce się uspokoić. W tych warunkach niewiele mam do opisywania, nie cieszy mnie słońce i oszroniony las,
bo staram się nie wychodzić bez potrzeby. Jeżeli będę zdrowa ,pójdę na spacer to porobię zdjęcia tym cudom przyrody, tymczasem moim jedynym towarzyszem jest książka, tv i koty. Blog  poświęcony głównie przepisom kulinarnym nie ma nic nowego do zaoferowania, sami rozumiecie .. chory gotuje bo musi i to najprostsze potrawy, znane, opisane. Nie eksperymentuję ani nie mam bodźca i nastroju do szperania po przepisach i wymyślania czegoś nowego. Jest mi z tym źle, bo to dotyczy nie tylko potraw, taki mam raczej depresyjny nastrój.